Z Maso Corto do Rifugio Lazaun. Val Senales latem gra drugą zmianę

Do Maso Corto w Val Senales przyjeżdżam od lat, ale prawie zawsze z nartami w bagażniku. Ta wciśnięta w sam koniec doliny Senales miejscowość żyje w rytmie lodowca: jesienią trenują tu kadry narodowe, zimą przyjeżdżają rodziny, a wiosną ostatni maruderzy sezonu. Tym razem postanowiłem złamać schemat i zobaczyć, jak to miejsce wygląda w środku lata.

Pierwsze wrażenie? Cisza. Parking, na którym w październiku trudno znaleźć miejsce, świecił pustkami. I właśnie ta pustka okazała się największym atutem tego wyjazdu.

Szlak, który zaczyna się przy wyciągu

Na Lazaun można wyjechać kolejką, ale latem szkoda by było. Szlak zaczyna się praktycznie przy dolnej stacji i od pierwszych metrów prowadzi przez teren, który zimą jest trasą zjazdową. Idąc pod górę, mimowolnie analizowałem nachylenia i przełamania stoku. Zawodowe skrzywienie, ale też ciekawa lekcja: dopiero bez śniegu widać, jak naprawdę zbudowana jest trasa, którą zna się z zimy.

Dopiero bez śniegu widać, jak naprawdę zbudowana jest trasa, którą zna się z zimy.

Podejście jest wymagające, ale krótkie. W niecałe dwie godziny spokojnym tempem stanąłem na wysokości płaskowyżu Lazaun, gdzie krajobraz zmienia się jak po przejściu przez drzwi: strome zbocze ustępuje miejsca rozległym halom, a w tle wyrastają trzytysięczniki otaczające lodowiec. Zamiast świstu nart słychać dzwonki owiec, które pasą się tam, gdzie zimą biegnie niebieska trasa.

Płaskowyż Lazaun. Zimą biegnie tędy niebieska trasa, latem pasą się owce. Fot. Jacek Ciszak

Schronisko, w którym czas płynie wolniej

Rifugio Lazaun to nie jest wylizany alpejski lokal z kartą dań po angielsku. To miejsce, w którym gospodarz sam wynosi talerze, a knedle ze szpinakiem smakują tak, jakby przepis nie zmienił się od dekad. Usiadłem na tarasie z widokiem na dolinę i zrozumiałem, dlaczego miejscowi przychodzą tu na niedzielne obiady.

Warto wiedzieć o jednej rzeczy: latem schronisko działa w ograniczonym rytmie i przed wyjściem lepiej sprawdzić dni otwarcia. Nauczyłem się tego na własnych błędach podczas innych letnich wypadów w rejony narciarskie, gdzie infrastruktura poza sezonem potrafi zaskoczyć.

Dolina Ötziego

Val Senales ma jeszcze jedną kartę, o której zimą łatwo zapomnieć. To właśnie w górnej części tej doliny, na przełęczy Tisenjoch pod szczytem Similaun, w 1991 roku znaleziono Ötziego, słynnego „człowieka lodu” sprzed ponad pięciu tysięcy lat. Lodowiec, po którym jeździmy jesienią na nartach, oddał wtedy najstarszą naturalnie zmumifikowaną ofiarę gór w Europie.

W Madonna di Senales, którą mija się w drodze do Maso Corto, działa poświęcone znalezisku muzeum. Latem to naturalny przystanek w drodze powrotnej ze szlaku, zwłaszcza jeśli popołudniowa burza przyjdzie zgodnie z alpejskim rozkładem jazdy.

Informacje praktyczne

  • Start: Maso Corto, parking przy dolnej stacji kolei
  • Czas podejścia: ok. 1,5 do 2 godzin spokojnym tempem
  • Charakter: wyraźny szlak, miejscami stromo, bez trudności technicznych
  • Kiedy: lipiec i sierpień; wcześniej możliwe płaty śniegu
  • Na miejscu: Rifugio Lazaun, sprawdź wcześniej dni otwarcia

Dla kogo jest ten wariant

To nie jest trasa dla łowców wielkich przewyższeń. To propozycja dla osób, które chcą poznać znane zimowisko z zupełnie innej strony, zjeść dobry obiad na wysokości i wrócić przed popołudniową burzą, które w Alpach latem są punktualne jak pociągi w Szwajcarii.

Jeżeli planujecie jesienny wyjazd na lodowiec, potraktujcie ten tekst jako zapowiedź. Znajomość Val Senales latem sprawia, że zimą patrzy się na dolinę zupełnie inaczej. A o tym, jak wygląda Alpin Arena Senales w pełnym sezonie, przeczytacie w moich materiałach na Skionline.pl.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *