Schlick 2000 – mały ośrodek pod „Dolomitami Tyrolu”
Jest taki moment na drugim odcinku gondoli Kreuzjochbahn, kiedy kończy się las i zza niego wyrasta ściana, której w tej części Tyrolu trudno się spodziewać. Wapienne turnie, żleby i iglice wyglądają trochę jak kadr z Dolomitów przeniesiony sto kilometrów na północ. To Kalkkögel, a ośrodek leżący u jego stóp nazywa się Schlick 2000 i jest największym terenem narciarskim przedniej części doliny Stubai.
Byłem tam z karnetem Ski plus City Pass Stubai Innsbruck i to jeden z tych przypadków, w których statystyki mówią zdecydowanie mniej niż widok.

Bo statystyki są skromne. Około 25 kilometrów tras, kilka kolei i wyciągów, teren rozciągający się mniej więcej od 1000 do 2240 m n.p.m. W Polsce byłby to duży ośrodek. W Tyrolu, gdzie w promieniu godziny jazdy od Innsbrucka można wybierać między kilkunastoma znacznie większymi terenami, Schlick 2000 wypada niepozornie.
Tyle że ma dwie rzeczy, których nie da się dobudować za żadne pieniądze: scenerię i położenie około pół godziny jazdy od stolicy Tyrolu.
Kalkkögel, czyli dlaczego Schlick 2000 wygląda inaczej niż reszta doliny
Kalkkögel to niewielki masyw wapienno-dolomitowy położony między Stubaitalem a Axamer Lizum. Bywa nazywany „Dolomitami Tyrolu Północnego” i porównanie jest uczciwe, jeśli chodzi o formę, choć oczywiście nie o skalę.
Prawdziwe Dolomity zajmują tysiące kilometrów kwadratowych. Kalkkögel są znacznie mniejsze, ale wystarczy spojrzeć na nie z tras Schlick 2000, żeby zrozumieć, skąd wzięło się to porównanie. Poszarpane ściany, ostre granie i skalne iglice wyglądają, jakby ktoś ustawił je specjalnie do zdjęcia.
Najwyższym szczytem grupy jest Schlicker Seespitze, osiągająca 2804 m. Zbudowana jest przede wszystkim z dolomitu głównego z okresu triasu, czyli skały charakterystycznej również dla właściwych Dolomitów.
Kruchość tych formacji nie jest wyłącznie ciekawostką geologiczną. 6 maja 2011 roku z północnej ściany sąsiedniej Riepenwand oberwało się około 1000 m sześciennych skały, a kilka tygodni później doszło do kolejnego obrywu. W rejonie wierzchołka zamontowano później instalację służącą do zdalnego wyzwalania lawin i zabezpieczania położonych niżej terenów narciarskich.

Które szczyty rozpoznasz z krzesełka
Łańcuch Kalkkögel najłatwiej czytać od południa ku północy.
Od strony Stubaitalu zaczyna się od Niederer Burgstall i Hoher Burgstall, osiągających odpowiednio 2436 i 2611 m. Z rejonu Kreuzjoch prowadzą w ich kierunku popularne warianty skiturowe.
Trzeba jednak jasno zaznaczyć, że po opuszczeniu przygotowanych tras jest to już pełnoprawny teren skiturowy. Wymaga umiejętności poruszania się poza zabezpieczonym obszarem narciarskim, znajomości aktualnego zagrożenia lawinowego oraz odpowiedniego wyposażenia.
Dalej na północ wznosi się Schlicker Seespitze, a na jej południowej grani charakterystyczne skalne iglice Schlicker Mandln. Biegnie tamtędy Mandlgrat, efektowna grań z odcinkiem Schlicker Mauer, gdzie teren gwałtownie zwęża się i opada stromo na obie strony.
Za Schlicker Seespitze znajduje się Riepenwand, a dalej najbardziej rozpoznawalna z całej grupy Große Ochsenwand, osiągająca około 2700 m. Przez jej ściany prowadzi Schlicker Klettersteig, jedna z klasycznych ferrat tego rejonu. Obok wznosi się niższa Kleine Ochsenwand.
Północną część grupy tworzą między innymi Steingrubenkogel, Hochtennspitze, Malgrubenspitze, Marchreisenspitze i Ampferstein. Jeszcze dalej znajduje się Saile, znana również jako Nockspitze.
Z historią pierwszych wejść w Kalkkögel bardzo mocno związany jest Carl Gsaller, alpinista urodzony w Innsbrucku w 1851 roku. W latach 1879–1883 dokonał wielu pierwszych przejść i wejść w tej grupie. Jego nazwisko do dziś przypomina Gsallersteig.
Kiedy stoi się na Kreuzjoch i patrzy na te ściany, łatwo zapomnieć, że większość historii ich eksploracji zaczęła się jeszcze w XIX wieku.
Od jednoosobowego krzesełka do dziesięcioosobowej gondoli
Historia Schlick 2000 dobrze pokazuje, w jaki sposób rozwijały się niewielkie tyrolskie ośrodki narciarskie.
W 1959 roku 190 mieszkańców Fulpmes, Telfes i Innsbrucka podpisało akt założycielski spółki Berglift Froneben AG. Wśród udziałowców byli lokalni rzemieślnicy, rolnicy, restauratorzy, pracownicy poczty, lekarze, gospodynie domowe oraz gminy i wspólnota gruntowa.
Jedna akcja kosztowała tysiąc szylingów. Po prostym przeliczeniu daje to niecałe 73 euro, ale porównanie bez uwzględnienia ówczesnej siły nabywczej niewiele mówi. W tamtych realiach była to dla wielu mieszkańców poważna inwestycja.
Za zgromadzone środki zbudowano jednoosobową kolej krzesełkową z Fulpmes do Froneben. Dziś w tym miejscu znajduje się stacja pośrednia gondoli.
W 1960 roku powstał Tschaffinislift, rok później Galtalmlift, w 1966 roku uruchomiono wyciąg przy Schlickeralm, a w 1969 roku jednoosobową kolej krzesełkową na Sennjoch.
W 1973 roku pojawiła się dwuosobowa kolej na Kreuzjoch, a cztery lata później restauracja panoramiczna przy górnej stacji. Sześcioosobową gondolę zbudowano później w dwóch etapach: górną sekcję w 1993 roku, a dolną w 1995.
Ostatnie lata przyniosły kilka kolejnych inwestycji.
W sezonie 2013/14 dwa orczyki Zirmach zastąpiła sześcioosobowa kolej krzesełkowa z osłonami i podgrzewanymi siedzeniami. W 2017 roku ośrodek kupił używaną czteroosobową kanapę z Patscherkofel i ustawił ją jako Panoramabahn Kreuzjoch.
Największą zmianą ostatnich lat była jednak otwarta w 2023 roku Galtbergbahn – dziesięcioosobowa gondola, pierwsza tego typu kolej w Stubaitalu. Wraz z nią powstały nowe trasy na bardziej nasłonecznionej części ośrodka.
W 2006 roku powstał również zjazd do doliny, który umożliwił naśnieżany powrót na nartach praktycznie do Fulpmes. W materiałach ośrodka jego długość podawana jest dziś jako około 3 km.
Rok później Schlick 2000 jako pierwszy ośrodek w Tyrolu wprowadził system Skiline, który pozwalał rejestrować przejechane kilometry i sumę pokonanych przewyższeń. Dziś podobne rozwiązania są standardem, wtedy były nowością.
Górnicza przeszłość Fulpmes
Sama dolina ma również przemysłową historię.
Od XIV do XVI wieku w rejonie Schlick prowadzono wydobycie rud, przede wszystkim żelaza, a źródła historyczne wspominają również o złocie. Pierwsza wzmianka o zakładzie kuźniczym nad Schlickerbach pochodzi z XIV wieku.
Kiedy górnictwo straciło znaczenie, Fulpmes wyspecjalizowało się w obróbce metalu i kowalstwie. Ta tradycja przetrwała do dziś, między innymi w postaci marki Stubai, znanej każdemu, kto miał do czynienia ze sprzętem alpinistycznym, rakami czy czekanami.
Czy z Schlick 2000 naprawdę widać Innsbruck?
Tak, ale nie z każdego miejsca i nie w taki sposób, jak z Nordkette.
Punkt, o który chodzi, nazywa się StubaiBlick. To platforma widokowa położona na wysokości około 2160 m, do której prowadzi łatwa ścieżka od górnej stacji Kreuzjoch.
Przy dobrej widoczności panorama obejmuje Alpy Sztubajskie, Kalkkögel, Karwendel, Alpy Tuksowe oraz dalsze pasma w kierunku Wilder Kaiser. Widać również rejon Innsbrucka.
Platforma ma trzy wysunięte pomosty, z których każdy skierowany jest w inną stronę panoramy. Jeden pokazuje Schlicker Mandln, drugi Serles, a trzeci otwiera widok w kierunku Innsbrucka i Saile.
Z każdym z tych miejsc związana jest lokalna opowieść opisana na tablicach informacyjnych.
Najbardziej znana dotyczy Serles, charakterystycznej, trójdzielnej góry widocznej zarówno z autostrady prowadzącej na Brenner, jak i z Innsbrucka. Według podania jest to skamieniały król Serles wraz z synami, ukarany za okrucieństwo.
Góra bywa nazywana Hochaltar Tirols, czyli „głównym ołtarzem Tyrolu”. Trójdzielny wierzchołek rzeczywiście może przypominać ołtarz z dwoma skrzydłami.
Trzeba jednak powiedzieć uczciwie, że z Schlick 2000 Innsbruck ogląda się z dużej odległości i ponad grzbietami. Kto chce mieć miasto dosłownie pod nogami, powinien wjechać na Nordkette albo Patscherkofel. Oba te ośrodki są również objęte Ski plus City Pass.
Ze Schlick 2000 dostaje się coś innego – przekrój przez sporą część Tyrolu z Kalkkögel na pierwszym planie.

Jak dojechać do Schlick 2000 z Innsbrucka bez samochodu
To jeden z najmocniejszych punktów tego ośrodka i jeden z powodów, dla których traktuję go jako bardzo dobry cel jednodniowego wyjazdu z bazą w Innsbrucku.
Do Stubaitalu kursują autobusy regionalne VVT, w tym linia 590. W sezonie zimowym funkcjonują również połączenia skibusowe do Schlick 2000.
Zasady bezpłatnego przejazdu zależą od rodzaju posiadanego karnetu i miejsca rozpoczęcia podróży. W poprzednich sezonach posiadacze Ski plus City Pass korzystający z niektórych połączeń z Innsbrucka potrzebowali dodatkowego vouchera wydawanego między innymi w hotelach partnerskich i punktach informacji turystycznej.
Dlatego przed wyjazdem najlepiej sprawdzić aktualny rozkład VVT oraz zasady obowiązujące w danym sezonie.
Bardziej widowiskowym wariantem jest Stubaitalbahn, oznaczana jako STB.
Linia ma ponad 18 km długości i metrowy rozstaw torów. Została otwarta w 1904 roku. Po modernizacji i zmianie systemu zasilania w latach 80. jej pociągi zaczęły korzystać również z miejskiej sieci tramwajowej Innsbrucka.
Dzięki temu można wsiąść praktycznie w centrum miasta i dojechać do Fulpmes.
Przejazd zajmuje około godziny. Po drodze linia wspina się ponad doliną, przejeżdżając przez wiadukty w rejonie Mutters i Kreith oraz mijając zachowane zabudowania stacyjne z początku XX wieku.
Z dworca w Fulpmes do dolnej stacji Schlick 2000 kursują lokalne skibusy.
Karnet Ski plus City Pass obejmuje system wybranych skibusów, natomiast przejazd Stubaitalbahn rozliczany jest według taryfy transportu publicznego VVT. Przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne warunki, bo zasady transportu potrafią zmieniać się między sezonami.
Samochodem: gdzie płacisz, a gdzie można ominąć opłaty
Tu łatwo się pomylić.
Autostrada A13 Brenner jest objęta odrębną opłatą odcinkową. Nie obowiązuje na niej klasyczna winieta autostradowa.
W 2026 roku pełny przejazd A13 kosztuje 12,50 euro w jedną stronę, natomiast przejazd z Innsbrucka do Stubaitalu kosztuje mniej. Dla odcinka Innsbruck–Stubaital stawka wynosi 4 euro.
Inaczej wygląda sytuacja na A12 Inntal Autobahn. Jeśli jedziemy od strony Niemiec lub Kufstein i korzystamy z A12, potrzebujemy ważnej winiety.
Jeżeli natomiast chcemy wjechać na A13 bez korzystania z płatnego winietą fragmentu A12, praktycznym punktem wjazdu jest Innsbruck Süd.
Do Stubaitalu można również dojechać bez korzystania z A13.
Z Innsbrucka prowadzi B182 Brennerstraße w kierunku Schönbergu, a następnie B183 Stubaitalstraße do Fulpmes.
Ten wariant jest wolniejszy, ale pozwala ominąć opłatę za A13. Przy normalnym ruchu różnica czasowa nie jest ogromna, jednak w okresach dużego natężenia ruchu droga lokalna może się znacznie korkować.
Od początku 2025 roku na B182 działa kilka dodatkowych sygnalizacji świetlnych dozujących ruch, które mają ograniczać zjawisko omijania zakorkowanej autostrady przez samochody tranzytowe.
Warto też pamiętać, że na korytarzu Brenner zdarzają się czasowe ograniczenia związane z remontami, demonstracjami lub wzmożonym ruchem. Dlatego przed wyjazdem dobrze sprawdzić komunikaty ASFINAG i władz Tyrolu.
Trasy w Schlick 2000: dla kogo naprawdę jest ten ośrodek
Schlick 2000 oferuje około 25 km tras, a do tego wyznaczone skiroute.
Najdłuższy zjazd prowadzi z rejonu Sennjoch przez Schlickeralm i stację pośrednią aż do doliny. Łącznie daje około 6 km jazdy i ponad 1200 m różnicy wysokości.
Po rozbudowie sektora Galtberg wśród najtrudniejszych odcinków wyróżnia się czarna trasa Galtberghang. Ma tylko około 300 m długości, ale jej maksymalne nachylenie dochodzi do 55 proc.
Ośrodek ma jednak zupełnie inny charakter, niż mogłyby sugerować same liczby.
Dolne partie są łagodne, teren jest przejrzysty, a przy stacji pośredniej Froneben działa BIG Ron’s Kinderland z taśmami transportowymi i atrakcjami dla najmłodszych.
Dzieci poniżej określonego wieku mogą w wybranych wariantach karnetów jeździć bezpłatnie w towarzystwie płacącego rodzica, ale dokładne roczniki zależą od rodzaju skipassu i sezonu.
Dla mnie Schlick 2000 jest przede wszystkim ośrodkiem dla rodzin oraz narciarzy, którzy chcą spędzić spokojny dzień na nartach zamiast bez przerwy polować na kilometry i przewyższenia.
Osobną kategorią jest jazda poza trasami.
Pod ścianami Kalkkögel znajdują się strome żleby, progi skalne i teren, który przy odpowiednich warunkach może być atrakcyjny dla doświadczonych freeriderów.
Nie traktowałbym jednak tego jako łatwego „off-piste przy trasie”. To teren wymagający wiedzy lawinowej, odpowiedniego sprzętu i umiejętności oceny warunków.
Część głównego terenu pod Kalkkögel ma chłodniejszą ekspozycję, natomiast nowy sektor Galtberg leży po bardziej nasłonecznionej stronie ośrodka.
Chaty, sanki i biegówki
Schlick 2000 ma jeszcze jedną cechę, która bardzo wpływa na atmosferę tego miejsca – dużą liczbę górskich restauracji i schronisk.
Na stosunkowo niewielkim terenie działa kilka popularnych adresów, między innymi Schlickeralm, Fronebenalm, Galtalm czy Sennjochhütte.
Jeśli ktoś traktuje narciarski dzień nie tylko jako liczenie kilometrów, ale również jako okazję do dłuższego obiadu czy kawy na tarasie, wybór jest tu naprawdę duży.
W rejonie Schlick 2000 funkcjonuje również tor saneczkowy prowadzący w kierunku doliny oraz trasa biegowa w rejonie Schlickeralm.
Fulpmes ma przy tym długą tradycję sportów wytrzymałościowych.
Przez ponad trzy dekady rozgrywano tutaj słynny Schlickeralmlauf, jeden z najbardziej znanych biegów górskich w regionie. W 2024 roku imprezę zastąpił Kalkkögeltrail Stubai, którego trasy częściowo wykorzystują historyczny przebieg dawnego biegu.

Brückenschlag, czyli połączenie, którego nie zbudowano
Pozostaje pytanie, dlaczego Schlick 2000 nadal jest stosunkowo niewielkim, samodzielnym ośrodkiem, skoro z Kreuzjoch do Axamer Lizum w linii prostej jest bardzo blisko.
Powodem jest przede wszystkim Ruhegebiet Kalkkögel – obszar chroniony ustanowiony w 1983 roku.
Tyrolskie przepisy ochrony przyrody bardzo mocno ograniczają możliwość budowy nowych kolei linowych w takich strefach.
Od początku poprzedniej dekady branża kolei linowych i część organizacji turystycznych forsowały projekt Brückenschlag. Zakładał on budowę kolei 3S prowadzącej z Kreuzjoch przez rejon Kalkkögel w kierunku Axamer Lizum.
W 2015 roku analizy prawne wykazały jednak poważne przeszkody. Projekt wchodził w konflikt zarówno z tyrolskimi przepisami ochrony przyrody, jak i zobowiązaniami Austrii wynikającymi z Konwencji Alpejskiej.
Tyrolski rząd krajowy uznał wtedy przedsięwzięcie za niewykonalne.
Pomysł połączenia od strony Neustift pojawiał się zresztą wcześniej. Jeden z wariantów odrzucono już w latach 80., argumentując to ryzykiem trwałych szkód krajobrazowych.
W 2017 roku temat powrócił w zmodyfikowanej wersji jako projekt gondoli z rejonu Neustift w kierunku Sennjoch, ale również nie doprowadził dotąd do realizacji połączenia.
Na dziś Schlick 2000 pozostaje więc samodzielnym, stosunkowo niewielkim ośrodkiem, a przez chroniony masyw Kalkkögel nie prowadzi żadna kolej łącząca go z Axamer Lizum.
Dla narciarza nie musi to być wada. Ściany, na które patrzy się z wyciągów Schlick 2000, nadal pozostają praktycznie wolne od infrastruktury narciarskiej.
Kiedy jechać i na ile dni
Schlick 2000 działa zwykle od końca listopada do pierwszej połowy kwietnia, choć dokładne terminy zależą oczywiście od sezonu i warunków śniegowych.
Na sam Schlick 2000 nie planowałbym więcej niż jednego pełnego dnia. Dwa dni mają sens przede wszystkim wtedy, gdy jeździmy z małymi dziećmi, cenimy spokojne tempo albo chcemy połączyć narciarstwo z dłuższymi przerwami w schroniskach.
To nie jest teren, w którym większość doświadczonych narciarzy będzie chciała spędzić cały tydzień.
I właśnie dlatego najlepiej działa jako część Ski plus City Pass Stubai Innsbruck.
Karnet obejmuje kilkanaście terenów narciarskich wokół Innsbrucka i w Stubaitalu, a także wiele atrakcji miejskich, wybrane baseny i system transportu narciarskiego.
W sezonie 2026/27 dwudniowy Ski plus City Pass kosztuje 162 euro, trzydniowy 223 euro, a sześciodniowy 386 euro. W określonych wariantach najmłodsze dzieci mogą korzystać z karnetu bezpłatnie w towarzystwie płacącego rodzica.
Przy takim modelu Schlick 2000 przestaje konkurować z dużymi ośrodkami liczbą tras. Staje się jednym z kilku bardzo różnych dni narciarskich podczas pobytu w Innsbrucku.
Jeśli chodzi o termin, ja celowałbym przede wszystkim w marzec, kiedy dzień jest już dłuższy, a przy dobrych warunkach śniegowych nadal można wykorzystać pełną wysokość ośrodka.
Pierwsza połowa kwietnia również może być bardzo dobra, ale szczególnie na bardziej nasłonecznionych stokach Galtbergu dużo zależy już od przebiegu konkretnej zimy.
Kto chce uniknąć większego ruchu, powinien wybierać dni robocze. Schlick 2000 jest naturalnym celem dla mieszkańców Innsbrucka i okolic, dlatego w weekendy frekwencja potrafi wyraźnie wzrosnąć.
Podsumowanie
Schlick 2000 nie wygra żadnego rankingu na liczbę kilometrów tras.
Wygrywa czymś innym: bliskością Innsbrucka, możliwością dojazdu transportem publicznym, atmosferą niewielkiego tyrolskiego ośrodka i przede wszystkim panoramą Kalkkögel, przy której same trasy momentami schodzą na drugi plan.
Jeśli planujesz kilka dni w Innsbrucku z karnetem Ski plus City Pass, wpisałbym Schlick 2000 w plan jako jeden spokojniejszy dzień. Najlepiej z dłuższą przerwą w jednej z górskich chat i krótkim wyjściem na platformę StubaiBlick.
Jeśli szukasz dużego terenu narciarskiego na cały wyjazd, wybór będzie inny. W samym Stubaitalu większe możliwości daje lodowiec Stubai, a w dalszej części Tyrolu można znaleźć ośrodki oferujące wielokrotnie więcej kilometrów tras.
Ale jeśli jeździsz z dziećmi, cenisz spokój albo po prostu chcesz przez jeden dzień odłożyć na bok liczenie kilometrów i pojeździć pod jedną z najbardziej niezwykłych skalnych ścian w okolicach Innsbrucka, Schlick 2000 ma bardzo dużo sensu.
Jacek Ciszak / JC MEDIA
Przeczytaj także: Glungezer: nowa kolej za 16 milionów i 15 km zjazdu kwadrans od Innsbrucka