„Prawo śniegu” w Senacie. Wysłuchanie stron i kolejne zabezpieczenia dla właścicieli gruntów
„Prawo śniegu” w Senacie. To krok w stronę kompromisu, na który polskie góry czekają od lat. Podczas wtorkowego posiedzenia połączonych komisji senackich odbyło się wysłuchanie stron oraz zaprezentowano pakiet poprawek do tzw. „prawa śniegu”, będących bezpośrednim dowodem otwartości na postulaty mieszkańców i samorządów. Nowe zapisy – wzmacniające ochronę właścicieli gruntów i wprowadzające obowiązkowe mediacje – komisje będą formalnie procedować na kolejnym posiedzeniu.

Projekt ustawy (druk 784) ma na celu przełamanie wieloletniego impasu inwestycyjnego w gminach turystycznych przy jednoczesnym zabezpieczeniu praw właścicieli. Proponowane przepisy pozwalają na realizację przedsięwzięć przy poparciu właścicieli minimum 75 proc. powierzchni gruntów, gwarantując jednocześnie decyzyjną rolę gminie oraz zabezpieczenie interesów właścicieli. Projekt był opiniowany przez ekspertów oraz w toku konsultacji społecznych. W trakcie debaty pozytywnie kierunek zmian ocenił m.in. prof. Marek Chmaj:
Kup ubezpieczenie narciarskie w dwie minuty >>>
– Projekt co do zasady zmierza w dobrym, ciekawym kierunku. Projektodawca dostrzegł i podjął realny problem prawny, czyli brak skutecznych, tanich mechanizmów, które umożliwiałyby ochronę funkcjonujących ośrodków narciarskich i szerzej infrastruktury sportowej ogólnodostępnego charakteru. Zaproponowane rozwiązanie, oparte zresztą na administracyjnym ograniczeniu prawa własności w miejsce wywłaszczenia, jest koncepcją oryginalną i odważną, inspirowaną rozwiązaniami i związanymi europejskimi.
Prof. Chmaj wskazał jednocześnie konieczność kontynuowania prac nad projektem, m.in. w zakresie doprecyzowania pojęć celu publicznego i podmiotów, zawężenia przepisów do wybranych nieruchomości, zmiany właściwości organów podejmujących decyzje, czy kryteriów zgody przy współwłasności oraz dostosowanie vacatio legis.
Zmiany naprzeciw oczekiwaniom
W odpowiedzi na zgłaszane w trakcie konsultacji wątpliwości, w tym uwagi resortów, Sądu Najwyższego oraz organizacji samorządowych – senator Zygmunt Frankiewicz zgłosił kompleksowy pakiet poprawek do druku nr 784.
– Słuchamy wszystkich stron i potrafimy wyciągać wnioski. Naszym celem od początku nie było narzucanie rozwiązań siłą, ale stworzenie cywilizowanych, transparentnych ram prawnych.
Przedstawione poprawki to dowód na to, że „prawo śniegu” nie jest projektem pisanym dla wąskiej grupy, lecz dojrzałym kompromisem chroniącym zarówno interesy społeczności lokalnych, jak i prawa właścicieli gruntów – podkreśla senator Frankiewicz.
Wyjazdy na narty – dobierz najlepszy ośrodek i termin na zimowy urlop
Zgłoszone poprawki stanowią bezpośrednią odpowiedź na obawy dotyczące ochrony prawa własności, kwestii środowiskowych i procedur administracyjnych. Do projektu wprowadzono m.in.:
· Zamknięty katalog obiektów objętych nowym celem publicznym (wyłącznie ogólnodostępne trasy, wyciągi, koleje linowe i niezbędna infrastruktura techniczna, bez możliwości rozszerzania na inne komercyjne obiekty sportowe),
· Obowiązkową fazę mediacji z udziałem certyfikowanego mediatora sądowego przed ewentualnym wszczęciem procedury administracyjnej,
· Obligatoryjne konsultacje społeczne z mieszkańcami gminy trwające minimum 21 dni,
· Ścisły standard ogólnodostępności z jawnym cennikiem i regulaminem oraz sankcjami za jego naruszenie (aż do możliwości uchylenia zezwolenia),
· Jasne zasady dla najemców i dzierżawców, gwarantujące im odszkodowania za bezpośrednie straty oraz niezamortyzowane nakłady,
· Pełny obowiązek demontażu i rekultywacji terenu po zakończeniu okresu eksploatacji infrastruktury.

Mieszkańcy regionów górskich: apele o szacunek woli większości
W debacie wzięli udział m.in. przedstawiciele społeczności lokalnej, w tym właściciele gruntów popierający postulowane zmiany. Jadwiga Gąsienica-Byrcyn ze Stowarzyszenia Rozwoju Gubałówki sprzeciwia się traktowaniu Federacji Obrony Podhala, jedynego podmiotu optującego ze odrzuceniem projektu w całości, za reprezentację wszystkich mieszkańców:
– Jako Stowarzyszenie Rozwoju Gubałówki reprezentujemy ludzi, do których należy ponad 80% powierzchni dawnej trasy narciarskiej. Jesteśmy rodowitymi mieszkańcami, gospodarzami i właścicielami gruntów od pokoleń. I my – ta przytłaczająca większość – chcemy rozwoju, chcemy uczciwych reguł prawnych i chcemy powrotu narciarstwa na nasze ziemie. Przez ostatnie dwadzieścia lat staliśmy się zakładnikami sytuacji, w której brak jednoznacznych przepisów prawnych pozwala mniejszości blokować pracę, rozwój i byt ekonomiczny zdecydowanej większości rodzin. Dziś wystarczy opór jednej czy dwóch osób, aby uśmiercić cały ośrodek, z którego mogłyby żyć setki uczciwie pracujących górali – mówiła reprezentantka mieszkańców Podhala.
W podobnym tonie wypowiadał się Tymoteusz Wojciech Mróz, radny Rady Miasta Zakopane:
– Zmiany w prawie są nam niezbędne. Zakopane, które zostało stworzone na fundamentach sportowych, na fundamentach narciarstwa, narciarskich legend, które do dzisiaj są z Zakopanem związane. Wizerunek miasta został zniszczony tak naprawdę ze względu na partykularne interesy pojedynczych właścicieli, którzy sparaliżowali rozwój infrastruktury narciarskiej, a mało tego doprowadzili do tego, że ta infrastruktura, zamiast dzisiaj rozwijać, niestety się kurczy. Nie mogę się zgodzić jako mieszkaniec Zakopanego i narciarz od dziecka, że narciarstwo to nie jest cel publiczny, bo jak spojrzycie państwo na całe Podhale, to inwestycje w infrastrukturę narciarską kształtują rozwój całego regionu. To w jaki sposób będziemy kształtowali naszą ofertę i wizerunek tego miasta wpływa nie tylko na komfort Polaków, ale również na wizerunek Polski międzynarodowy – podkreślał radny.

Samorządowcy: ustawa w obecnym kształcie to ważny krok naprzód
Pod oficjalnym poparciem dla ustawy podpisało się już 24 samorządowców reprezentujących kluczowe regiony górskie: Podhale, Beskid Śląski, Beskid Żywiecki oraz Dolny Śląsk. O znaczeniu inwestycji dla przyszłości regionów górskich w Senacie mówił m.in. burmistrz Szczawnicy Bogdan Szewczyk.
– Około 80% budżetu Szczawnicy pochodzi z turystyki. Podobnie budżet mieszkańców. Proszę sobie wyobrazić, że poprzez jedną osobę, która się nie zgadza na zasadzie „nie, bo nie”, staje całe miasto. Ta ustawa jest bardzo ważna i nie mówimy tutaj o prawie wywłaszczenia, tylko o regulowaniu sprawy, gdzie po prostu ktoś poprzez swoją zawziętość blokuje większość społeczną, blokuje całe miasto. Mówiąc wprost: gmina pozbawiona odpowiednich narzędzi i wsparcia ze strony stacji czy systemowych rozwiązań zaczyna przypominać krajobraz, jaki doskonale pamiętamy z czasów pandemii COVID-19 — puste ulice, zamarła infrastruktura i brak perspektyw dla lokalnych przedsiębiorców.
Pozytywnie wprowadzone do ustawy poprawki ocenia również Roman Krupa, wiceprezes Stowarzyszenia Gmin Górskich i przedstawiciel Konwentu Tatrzańskiego:
– Cieszę się, że głos samorządów górskich oraz wnioski z naszych lokalnych konsultacji z mieszkańcami zostały w dużej części uwzględnione w poprawkach do projektu ustawy. Przymus państwowy w relacjach sąsiedzkich powinien być absolutną ostatecznością, jednak w ostatecznych sytuacjach bywa koniecznością. Jako przedstawiciele samorządów Podhala i Podtatrza pozytywnie oceniamy wprowadzenie konsultacji społecznych, mediacji oraz zawężenie katalogu inwestycyjnego. Ostateczne decyzje w tym zakresie powinny należeć do rady gminy, która najlepiej zna potrzeby i interesy lokalnej społeczności. Będziemy nadal z zaangażowaniem pracować nad rozwiązaniami, uwzględniającymi zarówno potrzeby rozwoju infrastruktury narciarskiej jak i potrzebę jak najszerszej ochrony praw właścicieli nieruchomości.
Branża: brak ustawy doprowadzi do zapaści narciarstwa w Polsce
Od początku za przyjęciem ustawy w tym kształcie opowiada się branża narciarska, reprezentowana przez Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne (PSNiT).
– Chcemy inwestować i rozwijać polskie góry, ale wyłącznie w zgodzie z lokalną społecznością i na jasnych, uczciwych dla każdego zasadach. Z uwagą przeanalizowaliśmy zastrzeżenia zgłoszone do pierwotnego projektu i w pełni popieramy wprowadzony pakiet poprawek. Pokazują one wyraźnie, że rozumiemy obawy dotyczące prawa własności i środowiska. Dzięki mediacjom, obowiązkowym konsultacjom społecznym i ścisłym rygorom ogólnodostępności, „prawo śniegu” staje się projektem w pełni zrównoważonym – podsumowuje Tomasz Paturej, prezes PSNiT.
W trakcie wtorkowego posiedzenia nad projektem debatowały połączone komisje senackie: Sportu, Infrastruktury, Ustawodawcza oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Swoje stanowiska przedstawiły również zainteresowane strony: przedstawiciele samorządów, społeczności lokalnych i branży narciarskiej. Senatorowie będą kontynuowali procedowanie projektu ustawy na kolejnym posiedzeniu.
Na czym polega tzw. prawo śniegu?
Projekt ustawy (druk senacki nr 784) wskazuje rozwiązanie sytuacji skrajnych, w których sprzeciw nielicznej mniejszości blokuje wolę znaczącej większości społeczności. Po uwzględnieniu poprawek procedura opiera się na wielostopniowym systemie gwarancji legalności i ochrony praw majątkowych:
1. Planowanie i zgodność z MPZP: inwestycja musi być w pełni zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub decyzją celu publicznego
2. Zgoda większości (75%): Wymagane jest formalne oświadczenie o zgodzie właścicieli reprezentujących co najmniej 75% powierzchni faktycznie niezbędnej pod trasę lub obiekt.
3. Rola gminy i konsultacje społeczne: prawomocną uchwałę Rady Gminy (potwierdzającą przewagę interesu publicznego) muszą poprzedzić co najmniej 21-dniowe konsultacje społeczne z mieszkańcami.
4. Obowiązkowe rokowania i mediacja: droga administracyjna to ostateczność – wnioskodawca musi najpierw wykazać przeprowadzenie dwumiesięcznych rokowań oraz zaoferować formalną mediację z udziałem niezależnego mediatora sądowego.
5. Gwarancje finansowe: właścicielom przysługuje coroczne rynkowe wynagrodzenie (waloryzowane i powiększane o ewentualny wzrost podatku od nieruchomości). W przypadku trwałej uciążliwości lub ograniczenia trwającego ponad rok, właściciel ma prawo żądać wykupu nieruchomości przez inwestora przed sądem powszechnym.
6. Rekultywacja i czasowość: zezwolenie wydawane jest na maksymalnie 30 lat. Po jego wygaśnięciu inwestor ma bezwzględny obowiązek demontażu obiektów i przeprowadzenia rekultywacji terenu
Źródło: PSNiT
Warto przeczytać: Krynica Express: gondolą z centrum Krynicy pod Jaworzynę w 8 minut. Ruszyły prace