Maso Corto latem: trekking po lodowcu, jazda na dachu gondoli i domek celników na granicy
Maso Corto na końcu doliny Val Senales (Schnalstal) w Południowym Tyrolu znam przede wszystkim jako zimowy poligon treningowy narciarzy. Tym razem przyjechałem do Maso Corto latem i okazało się, że lodowiec Hochjochferner bez śniegu opowiada zupełnie inną, momentami niepokojącą historię. A dzień zacząłem w sposób, który dopiero wchodzi do alpejskiego repertuaru: na dachu gondoli.
Jazda na dachu gondoli z Maso Corto, czyli Cabrio Adventure
Rano wyjechałem z Maso Corto (Kurzras, 2011 m) dużą koleją na Grawand, do stacji położonej na 3212 m, najwyżej w całym Południowym Tyrolu. Kolej pokonuje ponad 1200 metrów przewyższenia w sześć minut, ale ja nie stałem w kabinie. Jechałem na jej dachu.

Taka jazda to oficjalna atrakcja o nazwie Cabrio Adventure. Kolej przeszła gruntowną modernizację i ruszyła w nowej odsłonie pod koniec grudnia 2023 roku, po tym jak w osiem miesięcy wymieniono praktycznie całą technikę prawie pięćdziesięcioletniej konstrukcji. Przy okazji jedna z kabin otrzymała otwieraną platformę na dachu. W sezonie letnim może na niej jechać do dziesięciu osób, przy każdym kursie w górę i w dół. Dopłata wynosi 10 euro do zwykłego biletu, a platformę demontuje się na zimę, więc trzeba trafić w okno mniej więcej od czerwca do połowy września.
Żadnej szyby między człowiekiem a górami, wiatr w twarzy, a pod nogami przesuwa się cała dolina, od modrzewiowych lasów nad Maso Corto po szare pole lodowca pod Grawandspitze. Otwarte przejazdy na dachu stają się zresztą w ostatnich latach wyraźnym trendem. Podobne rozwiązanie ma choćby nowa kolej w pobliskiej Carezzy w Dolomitach, a poza Alpami La Plagne we Francji czy Grouse Mountain w Kanadzie, gdzie taka przyjemność kosztuje jednak kilkakrotnie więcej. W Val Senales to wciąż niedrogi i zaskakująco mało znany dodatek.

Lodowiec Hochjochferner pod geowłókniną
Po kawie na tarasie stacji (Glacier Hotel Grawand, najwyżej położony hotel w Europie) ruszyłem w dół, w kierunku jeziorka lodowcowego. Właśnie na tym odcinku najlepiej widać rzecz, o której opowiadałem po drodze do kamery: różnicę między lodem przykrytym a lodem wystawionym na słońce.
Najbardziej eksponowane fragmenty Hochjochferner są latem przykrywane białą geowłókniną. Wygląda to trochę jak lodowiec pod kołdrą. Zasada działania jest prosta. Biała włóknina odbija znacznie więcej promieniowania słonecznego niż szary, przybrudzony pyłem lód, a dodatkowo izoluje termicznie i zatrzymuje wodę opadową, której parowanie chłodzi powierzchnię. Badania prowadzone na alpejskich lodowcach pokazują, że taka osłona ogranicza letnie topnienie o około 50–70 procent. W Szwajcarii, gdzie przykrywa się w ten sposób dziewięć lodowców, ratuje się rocznie nawet 350 tysięcy metrów sześciennych lodu.
Różnicę widać z daleka. Tam, gdzie leżała włóknina, powierzchnia jest wyraźnie wyższa i jaśniejsza, kilka metrów dalej odsłonięty lód jest ciemny, zapadnięty i pocięty strumykami wody. Od tego zabiegu zależy przetrwanie tras narciarskich i sezonu, który w Val Senales trwa od września do maja.

Ile stopniał lodowiec w Val Senales?
Jest to jednak leczenie objawowe. Hochjochferner cofnął się od pierwszych pomiarów kartograficznych z końca XIX wieku o ponad trzy kilometry. W 2006 roku miał jeszcze około 6 km² powierzchni, dziś rozpadł się na kilka odrębnych płatów lodu, a jego maksymalna zmierzona grubość to zaledwie 45 metrów. Najbardziej wymowne jest miejsce, do którego właśnie schodziłem. Jeszcze na początku XX wieku jęzor lodowca przewalał się przez próg skalny tuż przy schronisku, tworząc słynny lodospad. Dziś ten teren jest całkowicie wolny od lodu, a w niecce po lodowcu powstało jeziorko o mlecznozielonym kolorze. Krajobraz, który w latach 90. był jeszcze „wiecznym śniegiem”, w ciągu jednego pokolenia zamienił się w skały i wodę. Kilka grzbietów dalej w 1991 roku wytopił się z lodu Ötzi, człowiek sprzed 5300 lat. Lód, który przechowywał go przez ponad pięć tysiącleci, znika na naszych oczach.

Domek celników na granicy włosko-austriackiej
Zanim dotarłem do schroniska Bella Vista, zboczyłem jeszcze na przełęcz Hochjoch (ok. 2860 m), którą biegnie granica włosko-austriacka. Stoi tam niepozorny, stary domek celników, po niemiecku Zollhaus. To pamiątka po czasach, gdy tej granicy naprawdę pilnowano, a przez przełęcz przemykali przemytnicy z tytoniem, kawą i sacharyną. Nieprzypadkowo jedna z tutejszych zimowych tras narciarskich do dziś nosi nazwę Schmuggler-Abfahrt, czyli zjazd przemytników.

Najciekawsze jest to, że domek można dziś wynająć. Prowadzi go gospodarz schroniska Bella Vista, który urządził w nim kameralne schronienie dla dwóch osób: izba mieszkalno-sypialna z piecem na drewno, dwa łóżka, mała toaleta, ogrzewanie elektryczne i nasłoneczniony taras z widokiem na Alpy Ötztalskie. Śniadania i kolacje je się w schronisku, oddalonym o kilka minut spaceru. W opcji z posiłkami dopłata wynosi około 35 euro od osoby dziennie. Trudno o mniej typowy nocleg niż prywatna chatka dokładnie na grzbiecie granicznym, na wysokości prawie 2900 metrów, z lodowcem za oknem. Wiem, że kiedyś tu wrócę na noc.
Sama przełęcz nadal zresztą żyje, tyle że już nie celnikami, a owcami. Co roku na początku czerwca pasterze przepędzają tędy około 3,5 tysiąca zwierząt z Val Senales na hale po austriackiej stronie, w rejon Vent, by we wrześniu wrócić tą samą drogą. Umowa o prawach wypasu między dolinami obowiązuje od 1415 roku, a cała ta transhumancja została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Czterdzieści cztery kilometry przez śnieżne pola i przełęcze to jedno z ostatnich takich widowisk w Alpach.

Schronisko Bella Vista i ciasto morelowe na 2845 metrach
Schronisko Bella Vista (Schöne Aussicht, 2845 m) stoi na skalnej ambonie nad doliną od 1890 roku i należy do najbardziej znanych schronisk Południowego Tyrolu, między innymi dlatego, że jego gospodarze mają słabość do pomysłów, na które nikt inny by nie wpadł. Przy budynku działa fińska sauna z piecem opalanym drewnem, ustawiona wprost wśród lodowcowego krajobrazu, do tego podgrzewany basen zewnętrzny, a zimą obok schroniska stawiane są prawdziwe iglu, w których można nocować w ekspedycyjnych śpiworach na baranich skórach.
Ja poprzestałem na przepysznym cieście morelowym i szklance południowotyrolskiego soku jabłkowego. Kto bywa w Południowym Tyrolu, ten wie, że naturalny, mętny sok jabłkowy jest tu traktowany z taką samą powagą jak wino. Region produkuje blisko połowę włoskich jabłek i w górskich schroniskach zamawia się go równie naturalnie jak piwo. Ciasto morelowe to z kolei klasyka tyrolskiej kuchni. Morele, po niemiecku Marillen, przyjeżdżają tu z sąsiedniego Vinschgau, jednego z najwyżej położonych rejonów ich uprawy w Europie.

Zejście do Maso Corto trasą narciarską
W dół zszedłem szlakiem poprowadzonym po letnim śladzie zimowej trasy narciarskiej, prosto do Maso Corto. Dla narciarza to ciekawe doświadczenie, bo latem widać całą anatomię stoku, po którym zimą się jeździ: nachylenia, progi skalne, przepusty wodne, kotwy armatek śnieżnych. Zejście jest strome i wymaga sprawnych kolan, kije trekkingowe zdecydowanie się przydają.
Łagodniejszą i bardziej widokową alternatywą jest znakowany numerem 3 Archeologiczny Szlak Wędrowny, który sprowadza z tarasu Bella Vista pięknie ułożonym kamiennym chodnikiem (Plattensteig) przez rozległy kocioł Oberbergtal, potem przez piarżyska i świetlisty las modrzewiowy do Maso Corto. Schodzenie zajmuje około 2,5–3 godzin.
Zwierzęta, które można spotkać po drodze
Choć na pierwszy rzut oka wysokogórski krajobraz wydaje się pusty, po drodze jest czego wypatrywać. Na trawiastych zboczach nad Maso Corto gwiżdżą liczne świstaki i wystarczy chwila cierpliwości, by je dostrzec między głazami. Wyżej, w strefie skał, pasą się kozice, a w rejonie grani można natknąć się na koziorożce. Nad głową krąży czasem orzeł przedni, a z mniejszych mieszkańców ciekawa jest pardwa górska, która latem w szarobrązowym upierzeniu niemal znika na tle piargu. Dolina leży na granicy Parku Przyrodniczego Texelgruppe, największego parku przyrody Południowego Tyrolu, co tłumaczy bogactwo fauny tak blisko infrastruktury narciarskiej.

Maso Corto latem: czy warto, dla kogo i kiedy
Maso Corto latem to propozycja dla tych, którzy lubią góry z historią w tle, sięgającą od epoki miedzi (Ötzi) po współczesny dramat klimatyczny rozgrywający się na lodowcu. Opisana pętla, czyli wyjazd koleją na Grawand, zejście do jeziorka lodowcowego, Bella Vista, wypad na Hochjoch do domku celników i zejście do doliny, to solidny, ale niewymagający technicznie dzień trekkingowy. W sumie kilkanaście kilometrów, przy czym po wyjeździe koleją idzie się już tylko w dół albo trawersem powyżej 2800 m. To dobra aklimatyzacja przed poważniejszymi celami w Alpach Ötztalskich, takimi jak Similaun czy Weisskugel, na które Bella Vista jest zresztą klasyczną bazą wypadową.
Na przejazd na dachu gondoli (Cabrio Adventure, dopłata 10 euro) trzeba trafić w sezon letni, mniej więcej od czerwca do połowy września, i to przy dobrej pogodzie. Rano wieje najmniej. Nawet w środku lata na 3200 metrach bywa zimno, więc na dach lepiej zabrać kurtkę i czapkę. Krótki odcinek szlaku nr 3 między stacją górską a jeziorkiem jest eksponowany i ubezpieczony linami. Nic trudnego, ale w mokrych warunkach wymaga uwagi. Nocleg w domku celników rezerwuje się bezpośrednio przez schronisko Bella Vista, w wariancie samoobsługowym albo z posiłkami w schronisku.
Tłumów nie ma tu niemal nigdy i to jedna z największych zalet Val Senales, także zimą. Dolina jest ślepa, kończy się w Maso Corto i przyciąga głównie tych, którzy wiedzą, po co jadą. A jadą po góry, które zmieniają się szybciej, niż zdążymy je opisać. Lepiej je zobaczyć, zanim geowłóknina będzie musiała przykryć wszystko.

Najczęstsze pytania o Maso Corto latem
Ile kosztuje jazda na dachu gondoli z Maso Corto? Cabrio Adventure to dopłata 10 euro do zwykłego biletu na kolej z Maso Corto na Grawand. Platforma na dachu działa tylko w sezonie letnim, mniej więcej od czerwca do połowy września, przy dobrej pogodzie, i mieści do dziesięciu osób na kurs.
Czy trasa z Grawand do Maso Corto jest trudna? Nie wymaga umiejętności technicznych, ale krótki odcinek szlaku nr 3 poniżej stacji górskiej jest eksponowany i ubezpieczony linami. Zejście po trasie narciarskiej jest strome, łagodniejszy wariant prowadzi Archeologicznym Szlakiem Wędrownym przez kocioł Oberbergtal (ok. 2,5–3 godz. schodzenia).
Czy domek celników na Hochjoch można wynająć? Tak. Dawny Zollhaus na granicy włosko-austriackiej wynajmuje gospodarz schroniska Bella Vista. Domek mieści dwie osoby, a posiłki można wykupić w schronisku oddalonym o kilka minut spaceru.
Kiedy najlepiej jechać do Maso Corto latem? Od końca czerwca do połowy września, gdy działa letnia infrastruktura, w tym Cabrio Adventure. Na początku czerwca dodatkową atrakcją jest transhumancja, czyli przepęd około 3,5 tysiąca owiec przez przełęcz Hochjoch do austriackiego Vent.